1
Shares
Pinterest Google+

Nie dalej jak przedwczoraj, w warszawskim hotelu Hilton, zaprezentowano ideę powołania narodowej grupy kolarskiej Grom. Z bliżej nieokreślonych przyczyn imprezę firmowała spora liczba rozpoznawalnych w branży twarzy, określanych „ambasadorami”. Wśród nich znaleźli się: Ryszard Szurkowski, Czesław Lang, Mieczysław Nowicki, a nawet prezes PZKol Wacław Skarul.
Na fotosach, pod logotypem nowej grupy kolarskiej, widać także byłych kolarzy z Dariuszem Baranowskim i Sylwestrem Szmydem, czy komentatora Eurosportu Adama Probosza, którego zaangażowanie w projekt (sądząc po wspomnianych zdjęciach) wykracza poza zwykłe zawodowe obowiązki.

Wszystko byłoby super, ale… No właśnie. Trudno oprzeć się wrażeniu, że coś tu jednak jest nie tak. Przyjrzyjmy się.
1. Cały „projekt” jest na etapie planu, szumnie określonego „strategią marketingowo-organizacyjną”, która bazuje na takich konkretach jak sformułowania „kluczem do sukcesu mają być trzy filary – sportowy, organizacyjny i marketingowy”.
2. Logotyp projektu, pomijając dziwny dobór kolorów jak na twór aspirujący do określenia „narodowy”, jest przerobionym w 10 minut logotypem firmy Mavic, co stanowi zwykłą kradzież i ktoś, kto wpadł na taki pomysł i pokazuje to logo na konferencjach musi mieć naprawdę tupet, albo nie mieć pojęcia co czyni.

grom-logo-620x400
mavic-logo3

3. Całość znakomicie podsumowuje strona internetowa (polecam! gromteam.pl ), przygotowana chyba dla żartu, choć muszę przyznać, że to nie moje poczucie humoru. Rząd ikon serwisów społecznościowych prowadzi donikąd. Brak zdjęć w tle slidera i brak obrazka samego logo (!) w stopce. Na stronie nie ma żadnej treści, no może poza dumnym zdaniem „PROFESJONALIZM – profesjonalna organizacja każdego etapu przedsięwzięcia”.

4. Główne foto niniejszego wpisu (pozwoliłem sobie wykorzystać materiały z FB grupy Grom, oczywiście w celach promocyjnych) wprowadza już zupełne zamieszanie. Obok łopoczących barw narodowych stoi niebiesko czarny manekin z napisem Colnago na piersi, a obok niego zaparkowany jest pomarańczowo czarny rower Guerciotti. Wygląda to tak, jakby ktoś te graty kompletował dzień wcześniej i powstawiał to co udało mu się poznosić. Wszystko pod hasłem „Zenek pożycz rower bo robię jutro konferencję o kolarzach”.

Wszystko zatem wskazuje na to, że cały projekt składa się obecnie z reklam ustawionych w tle na konferencji, strony internetowej, której lepiej żeby nie było, kradzionego logo, sterty banałów oraz oczywiście pobożnych życzeń. No, być może ktoś uważa to za dobry kapitał początkowy? Czy w dobie doklejania słowa „narodowy” do prawie wszystkiego jest szansa, żeby z takim bałaganem skutecznie udawać jakiś sensowny projekt?
Zapewne o to chodzi. By naopowiadać komunałów i wykonać skok na kasę – najlepiej dużej spółki skarbu państwa. Gołym okiem widać jednak, że do skoku szykuje się raczej ekipa z ligi Gangu Olsena. Czy ma szansę na powodzenie w tej straceńczej misji? Z takim podejściem już organizację tej konferencji należy uznać za duży sukces, ale być może czegoś nie wiem. Życie zaskakuje coraz częściej…

Previous post

Polska szarża w Plumelec

Next post

Monument

No Comment

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.